Narodziny legendy - skąd się wzięło logo Ferrari?
Czarny koń na żółtym tle.
Upajająca prędkość, szum maszyny,
otaczający zewsząd błękit nieba, białe puchate chmury przepływające leniwie wokół
kokpitu i szybko zmieniający się krajobraz pod skrzydłami. Czyż może być coś
piękniejszego? Dla młodego, żądnego wrażeń, włoskiego asa lotnictwa nazwiskiem
Francesco Baracca z pewnością nie.
Ten zapalony lotnik, biorący
udział w powietrznych potyczkach Pierwszej Wojny Światowej w ciągu zaledwie
kilkunastu miesięcy odniósł ponad trzydzieści zwycięstw, zyskując tym samym nie
tylko dozgonne uwielbienie kolegów z oddziału, szacunek i estymę wśród pilotów
wrogich maszyn i miłość tabunów kobiet,
ale także oficjalne miano myśliwskiego asa przestworzy.
Dobra passa Francesca Baraccy
trwała przez prawie dwa lata, w czasie których dokonywał wręcz cudów awioniki
walcząc często z przeważającymi siłami wroga i odnosząc kolejne zwycięstwa. Szczęśliwa
karta odwróciła się od tego wyśmienitego pilota pewnego pięknego, czerwcowego
dnia, kiedy to jego dwupłatowy samolot SPAD XIII dostał się pod huraganowy
ogień austriackich karabinów maszynowych.
Człowiek okrzyknięty przez
towarzyszy broni żywą legendą włoskiego lotniska, który wychodził cało z
najróżniejszych opresji, tym razem uznać musiał przewagę austriackich
oddziałów. Pod naporem ostrzału wroga Baracca stracił panowanie nad maszyną i
po szaleńczej walce o życie, runął wraz z nią na ziemię.
Przybyli na miejsce katastrofy
włoscy mechanicy z jednostki, do której należał samolot mieli później snuć opowieści
o tym, jakoby spoczywający w strzaskanym kokpicie martwy lotnik, dzierżył w
dłoni pistolet, do ostatniego tchnienia prezentując bohaterską postawę. Po
uderzeniu w ziemię kadłub samolotu prezentował sobą obraz nędzy i rozpaczy,
towarzyszom broni dzielnego pilota udało się jednak ocalić fragment kadłuba, na
którym pysznił się wizerunek czarnego niczym smoła, wierzgającego ogiera.
Czarny koń wymalowany na kadłubie samolotu stanowił znak rozpoznawczy wielkiego lotniczego asa przestworzy Francesco Baraccy i nawiązywać miał do herbu rodziny Baracca słynnej w całych Włoszech z hodowli koni.
Wycięte z samolotu godło lotnika
zostało, jak wieść niesie przekazane zrozpaczonym rodzicom.
Kiedy kilka lat później nieszczęsny
ojciec lotnika podziwiał zmagania kierowców na torze rajdowym Savio, szczególne
wrażenie zrobił na nim pewien zapalczywy młodzieniec, zasiadający za kierownicą
Alfy Romeo, nazwiskiem Enzo Ferrari. Niezwykła brawura, młodzieńcza ikra, skłonność
do ryzyka i niepohamowana chęć prędkości, obudziły natychmiast w nestorze rodu
Baracca wspomnienia o poległym synu.
Podczas niezwykłej rozmowy, w
której uczestniczyła również matka lotnika, państwo Baracca zaproponowali
młodemu rajdowcowi Enzo Ferraci, by rozważył umieszczenie na swym samochodzie
rajdowym czarnego wierzgającego wierzchowca, który był znakiem rozpoznawczym
ich syna.
Zaszczycony tym faktem Enzo
Ferrari odniósł się z entuzjazmem do tej propozycji i w krótkim czasie, tak mocno
przywiązał się do wizerunku czarnego rumaka, że umieszczał je nie tylko na
wszystkich samochodach, na których brał udział w wyścigach, ale także uczynił
go znakiem rozpoznawczym niezwykłej marki samochodów sportowych, jaką stworzył.
Foto: Foter

Leave a Comment