Jak powstaje Ferrari?



Fabryka Ferrari w Maranello 

Całkowita ciemność w jednej sekundzie zostaje zastąpiona ciepłym, jasnym światłem, a z mroku powoli wyłaniają się sterowane komputerowo, lśniące czerwienią skrzynie z częściami przemieszczające się po hali, niczym fantastyczna karawana. Na ogromnej przestrzeni wypełnionej po brzegi kolejnymi stanowiskami ludzie odziani w czerwone stroje przypominające kombinezony kierowców rajdowych pracują ramię w ramię ze stalowymi, ogromnymi robotami. 

To nie wizja świata przyszłości stworzona przez pisarza science – fiction, a zwykła codzienność we włoskiej fabryce Ferrari, którą opuszcza rocznie kilka tysięcy samochodów spod znaku czarnego rumaka.

Wszystko zaczyna się od serca pojazdu, czyli silnika. Pośród dymu i ognia, płynnej stali, w rozgrzanych piecach i wysokiej temperaturze, rzemieślnicy stanowiący elitę swojej branży, nadają kształt aluminiowej obudowie silnika, do której następnie roboty zamontują kolejne elementy turbodoładowanej V8.



W tym samym czasie inni mechaniczni pracownicy fabryki pracują nad wyglądem stalowego rumaka, lakierując kolejne elementy karoserii, które niedługo będą mogły zalśnić w pełnym słońcu. Stalowe ramiona unoszą nadwozie wysoko ponad halę produkcyjną i przenoszą na kolejne stanowiska, gdzie pracujący na taśmie produkcyjnej kobiety i mężczyźni wyposażą go w kolejne elementy, takie jak koła czy zderzaki.

Zaledwie kilka metrów dalej tapicerzy z niezwykłą pieczołowitością i dbałością o szczegóły pracują nad wykończeniem wnętrz, profilem siedzeń, misternymi przeszyciami i dokładnym spasowaniem każdego, najmniejszego nawet elementu. 

A kiedy wszystkie elementy są już na miejscu pojawia się inżynier, odziany w długi biały fartuch, który niczym chirurg zagląda w serce samochodu i prosi o jego uruchomienie. Kiedy silnik zaczyna pracować, a jego melodyjne dźwięki niosą się głośnym echem po hali produkcyjnej odnieść można wrażenie, że cały świat zamiera na sekundę zauroczony tym niezwykłym koncertem.

Potem pozostaje już zasiąść za sterami krwistoczerwonego bolidu i czerpać przyjemność z każdego pokonanego kilometra drogi.  


Foto: Foter

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.